Mirella Rogoza-Biel była wielokrotnie wyróżniana za swoją pracę artystyczną. Otrzymała między innymi nagrodę dla najlepszej aktorki z Dolnego Śląska podczas XXXV Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Jednego Aktora. Mirella Rogoza-Biel sama o sobie: „Bywałam księżniczkami, małymi dziewczynkami, królowymi, wiedźmami, a nawet
Niezmiernie cieszymy się, że na tegoroczny Festiwal możemy zaprosić gościa z zagranicy! Mowa o Peterze Čižmárze , który zaprezentuje monodram „Nienawidzę” (wg Marka Koterskiego) w reżyserii Klaudyny Rozhin.
Od 2000 roku jest to festiwal międzynarodowy. Spotkania to konfrontacja najlepszych teatrów jednego aktora zrealizowanych w Polsce z zaproszonymi spektaklami ze świata. Z inicjatywy organizatorów WROSTJA powstały festiwale teatrów jednego aktora na Dolnym Śląsku, w Helu, w estońskiej stolicy - Tallinie, Toruniu oraz Warszawie.
cash. 10 przedstawień w trzy dni. Tak zapowiada się tegoroczna edycja Toruńskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora. Na początek wystąpi Jan Peszek ze spektaklem, który premierę miał... 34 lata temu! "Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego" w wykonaniu Jana Peszka otworzy dziś w Baju Pomorskim toruńskie święto monodramu. Nadchodząca edycja festiwalu jest szczególna, bo jubileuszowa. Toruńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora organizowane są po raz 5., a jeśli liczyć wcześniejsze wcielenie imprezy - Ogólnopolski Festiwal Teatrów Jednego Aktora, który odbywał się w latach 1976-1996 - to już 25. spotkanie z monodramem w Toruniu. Teatralny maratonW związku z okrągłą rocznicą Baj Pomorski przygotował wyjątkowo atrakcyjny program na ostatni listopadowy weekend. Czeka nas prawdziwy maraton. Dziś - poza bijącym rekordy żywotności i popularności spektaklem Peszka - obejrzymy jeszcze dwie realizacje, które w historii monodramu zajmują szczególne miejsce. Pierwsza z nich to "Ecce homo" Stolarskiego. "Aktor wciąga widza w samo centrum gwałtownego cyklonu, szalejącego wokół i w nas" - pisali o tym przedstawieniu recenzenci. Czy przez prawie dwie dekady nie straciło energii - przekonamy się dziś o godz. Półtorej godziny później na scenę wyjdzie Dorota Stalińska ze słynną "Żmiją". Dlaczego słynną? Bo to kolejny monodram, któremu stuknęła już "trzydziestka" (premiera w 1978 r.).jeszcze jeden powód - "Żmija" stała się dla Stalińskiej jedną z przepustek do kariery. Przyniosła też aktorce zwycięstwo w XIII edycji OFTJA, który wówczas odbywał się... w Toruniu. W sobotę festiwal rozpocznie się o godz. 16 monodramem "Dylemat niebieski" Marka Sadow-skiego, laureata 7. Turnieju Teatrów Jednego Aktora "Sam na scenie". O godz. 17 Vjera Mujovic z Serbii wystąpi w "Opowieści o Sonieczce". Spektakl przedstawia historię ostatniej godziny życia pewnej aktorki, która była przyjaciółką sławnej rosyjskiej poetki, Mariny Cwietajewej. Drugi dzień festiwalu zamkną dwa zupełnie różne odczytania "Piaskownicy" Michała Walczaka. O godz. 19 Krzysztof Grabowski, laureat 38. OFTJA, zaprezentuje "Miłkę" na podstawie tego dramatu, a godzinę później swoją "Piaskownicę" pokaże Wsiewołod Czubenko. Festiwalową niedzielę otworzy monodram Daniela Ludwiga ze Szwajcarii. "Mohammed jedzie rowerem" powstał w oparciu o autorski tekst młodego Szwajcara. Początek spektaklu o godz. 15. O Viaczeslav Rybnikov pokaże "Łabędzi śpiew". Na zakończenie - o godz. 20 - odbędzie się jedno z najważniejszych wydarzeń tegorocznych TSTJA. Ewa Błaszczyk wystąpi w swoim znakomitym monodramie "Rok magicznego myślenia". Wygraj biletMamy dla Państwa zaproszenia na spektakle Toruńskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora. Wystarczy dziś o godz. 13 zadzwonić pod nasz redakcyjny nr te. 56 619 99 19, aby otrzymać podwójną wejściówkę na przedstawienie Daniela Ludwiga lub Viaczeslawa e-wydanie »
„Promethidion” Henryka Boukołowskiego okazał się objawieniem festiwalu w 1977 r. Lech KamińskiChoć pierwsza edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Jednego Aktora odbyła się we Wrocławiu, pomysł powstał w Toruniu, równo 55 lat temu, vis-a-vis Teatru Horzycy. Ale to dopiero początek długiej i bujnej historii...Jest połowa lat 50., w Toruniu powstaje klub ZMS "Iskra", którym kieruje Wiesław Geras, młody działacz zakochany w teatrze, coraz bardziej zafascynowany fenomenem rodzącego się wówczas ruchu teatru jednoosobowego. A że klub "Iskra" znajduje się naprzeciwko toruńskiej sceny dramatycznej, wzajemne wpływy obu miejsc są Wymyśliliśmy wtedy cykl spotkań z aktorami - opowiada Geras, pomysłodawca OFTJA i patron jego kolejnych wcieleń. - Przyjeżdżała do nas czołówka: młody Holoubek, Bardini, Łomnicki, Mikołajska. W pewnym momencie pomyślałem: jest coraz więcej ważnych spektakli jednoosobowych, może zrobilibyśmy ich przegląd w Toruniu? Zaproponowałem to ówczesnemu dyrektorowi Teatru Horzycy, Hugonowi Morycińskiemu, ale on wtedy nie podchwycił dał szansęIdée fixe, którą Geras nosił w sobie niemal przez dekadę, zostaje zrealizowana dopiero, gdy młody torunianin obejmuje kierownictwo "Piwnicy Świdnickiej" we Wrocławiu. Pierwsza edycja Ogólnopolskiego Przeglądu Teatrów Jednego Aktora (od 4. edycji słowo "przegląd" zostaje zastąpione przez "festiwal") startuje w 1966 r. "Wtedy (...) odbył się we Wrocławiu festiwal nieprawdopodobny - pisze Jadwiga Oleradzka w programie 3. Toruńskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora. - W jednym miejscu (...) spotkali się: Ryszarda Hanin, Anna Lutosławska, Kalina Jędrusik, Danuta Michałowska, Andrzej Łapicki, Ryszard Filipski i Wojciech Siemion. Po takim mocnym uderzeniu wydawać się mogło, że oto narodził się festiwal nad festiwale, gwiazdorski co się zowie". Potem przychodzą lata lepsze i gorsze. Przełom następuje w 1976 r., kiedy władze ZMS arbitralnie przenoszą imprezę do Torunia, czyli tam, gdzie miała znaleźć się od początku. Wrocław, opuszczony przez OFTJA, kreuje nowe wydarzenie poświęcone sztuce monodramu - Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora, które odbywają się do toruńskich edycjiDorota Stalińska należy do rekordzistek toruńskiego festiwalu. Występowała tu dziewięciokrotnie, a w 1978 r. wygrała, prezentując monodram "Żmija"(fot. Lech Kamiński)Start nad Wisłą nie jest łatwy. 11. Festiwal, pierwszy w nowym miejscu, nie udaje się. Zgłasza się zaledwie ośmiu wykonawców, a wygrywają debiutanci w dziedzinie monodramu: Grażyna Leśniak i Henryk Tomczyk. W następnym roku zgłoszeń nie brakuje, a w repertuarze znajduje się kilka znaczących przedstawień. W relacjach z 12. edycji powracają dwa nazwiska: Jerzy Janeczek i Henryk Boukołowski. Ten pierwszy pokazuje spektakl "Po tamtej stronie rzeki", który dziś nazwalibyśmy interaktywnym (aktor wręczył widzom piszczałki i klekotki, by imitowali odgłosy wiejskiego odpustu). Boukołowski prezentuje monodram na podstawie poematu "Promethidion" C. K. Norwida i okazuje się objawieniem imprezy. W stawce pojawia się też Dorota Stalińska, która rok później wygra festiwal słynną "Żmiją". Stalińska po latach powróci do Torunia z tym spektaklem na reaktywowany festiwal teatrów jednoosobowych. "Druga połowa lat 70. i pierwsza 80. układają się w dekadę rozkwitu monodramu. Widać to było nie tylko w festiwalowych spektaklach, ale w ilości zgłoszeń, co powodowało, że program OFTJA bywał napięty do granic wytrzymałości. Pamiętam festiwal w roku 1978, kiedy jednym ciągiem oglądało się każdego popołudnia 4-5 przedstawień" - pisze Oleradzka. Wiesław Geras wspomina tamte edycje z nostalgią: - Festiwal to było wydarzenie! - mówi. - Całe miasto nim żyło. Wszyscy emocjonowali się tym, kto wygra. Mieliśmy bogaty nurt imprez towarzyszących: koncerty, wystawy. Występowali Ewa Demarczyk i Marek Grechuta. Nocne życie festiwalu toczyło się w klubach"Promethidion" Henryka Boukołowskiego okazał się objawieniem festiwalu w 1977 r.(fot. Lech Kamiński)Toruński festiwal wygrywali Olgierd Łukaszewicz, Andrzej Grabowski, Cezary Pazura, Emilian Kamiński, Gabriela Muskała czy Cezary Żak. Publiczność mogła - poza konkursem - oglądać mistrzów: Jana Peszka czy Irenę Jun. Ostatnia edycja odbyła się w 1996 potem? - Kolejnej nie zorganizowano przez bezmyślność władz - mówi wprost Geras. - Toruń głupio stracił ważne w 2002 r. powrócił do Wrocławia, a w naszym mieście, w Baju Pomorskim, od 2006 r. odbywają Toruńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora, które nawiązują do dawnych tradycji. Każda edycja to okazja, by przypomnieć przynajmniej jedną gwiazdę sprzed lat, wracającą do Torunia z nagradzanymi przedstawieniami.(Przy pisaniu tekstu korzystałam z książki Janusza Skuczyń-skiego "Toruńskie teatry i festiwale w powojennym czterdziestoleciu" oraz "Indeksu aktorów i spektakli spotkań z teatrem jednego aktora" Wiesława Gerasa, Karoliny Michalskiej-Cecot i Elwiry Militowskiej.)Czytaj e-wydanie »Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport
Spotkania teatrów jednego aktora organizowane przez Wiesława Gerasa to fenomen na skalę europejską Wiesław Geras – od 50 lat organizuje spotkania teatrów jednego aktora 17 października 1966 r. we wrocławskiej Piwnicy Świdnickiej, wówczas Klubie Młodzieży Pracującej ZMS, rozpoczął się przegląd teatrów jednego aktora, którego organizatorem i inicjatorem był szef klubu Wiesław Geras. Pół wieku później, 17 października 2016 r., we wrocławskiej Piwnicy Świdnickiej, dzisiaj restauracji, rozpoczną się 50. Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora, których dyrektorem artystycznym jest Wiesław Geras. Fenomen na skalę europejską. Nazwa przeglądu była dość nowa. Termin teatr jednego aktora wprowadził parę lat wcześniej Ludwik Flaszen, opisując spektakle Wojciecha Siemiona ze Studenckiego Teatru Satyryków. – Impuls szedł z STS – powstało tam kilka ważnych spektakli jednoosobowych, począwszy od „Wieży malowanej” (1959) i „Zdrady” (1961) Wojciecha Siemiona. Siemiona gościłem w toruńskim klubie Iskra, którym wcześniej kierowałem, i już wtedy badałem możliwości zorganizowania przeglądu spektakli jednoosobowych. Twoja propozycja nie została wówczas przyjęta. – Widocznie nikt się nie spodziewał, że pojawi się tyle nowych monodramów. Klub Iskra mieścił się po sąsiedzku, obok Teatru im. Wilama Horzycy. Podczas dorocznych festiwali teatrów Polski północnej organizowałem w klubie imprezy towarzyszące, spotkania z aktorami i wtedy zrodziła się idea festiwalu teatrów jednego aktora. Nie udało się w Toruniu, spróbowałeś we Wrocławiu. – Do Wrocławia trafiłem 1 kwietnia 1966 r. jako nowy szef klubu Piwnica Świdnicka. Marzeniem młodego aktora jest zagrać Hamleta. Dla mnie, chłopaka z Torunia, propozycja przejęcia Piwnicy Świdnickiej to był taki podarunek z nieba. Przyjechałem w Wielkim Tygodniu. Zastanawiałem się, od czego tu zacząć. I zaraz po świętach zgłosiłem w ZMS ideę zorganizowania przeglądu teatrów jednego aktora. Pomysł chwycił. Zjechało wtedy do Wrocławia 16 aktorów ze swoimi monodramami, w tym „rodzice założyciele” tego nurtu: Wojciech Siemion i Danuta Michałowska. – A obok nich tacy aktorzy jak: Ryszarda Hanin, Kalina Jędrusik, Anna Lutosławska, Halina Słojewska, Andrzej Dziedziul, Ryszard Filipski czy Andrzej Łapicki. Niezła stawka. Jak to się udało? – Rozesłałem wici wśród przyjaciół, wykorzystałem dawne kontakty toruńskie, pomogły też anonsy w prasie. Nie wszyscy zdążyli nadesłać zgłoszenie na czas, dlatego np. Irena Jun nie wzięła udziału w pierwszym historycznym przeglądzie. A wywołał niemałe wrażenie. – Może dlatego zaraz po zakończeniu spotkań zrobił się szum, w prasie ukazało się mnóstwo recenzji i omówień. Niektóre zaskakiwały. Wojciech Giełżyński ironizował w „Dookoła Świata”: „Warszawka niech się uczy od Wrocławia”. Obszerny tekst w „Odrze” zamieścił Józef Kelera, napisali też inni. Początkowo przegląd miał być imprezą jednorazową? – Tak, to miała być przygoda na jeden raz. Strony: 1 2 3
festiwal jednego aktora toruń